Czas zapierdala.
Mam większe odrosty na głowie, większy brzuch i więcej ocen w indeksie. Sesja zaraz ucieknie i zostanie tylko czekanie. Z każdą zdobytą rzeczą mały staje się coraz bardziej realny. Życie stało się takie zwyczajne. Mam wrażenie, że niektórzy zostali w tyle już od trzech lat, a ja jestem w innym świecie. Tak bardzo zapominam, że tam gdzieś mam dom z mnóstwem wspomnień, niedaleko przystanek, na którym pierwszy raz mnie pocałował i całą mase różnych, ważnych dla mnie miejsc. Przecież to było tak niedawno, a ja mam czuję, jakbym wtedy była małą dziewczynką. Zatraciłam coś, ale nie wiem co i nie odczuwam tego w ogóle. Czasem tęsknię za tamtymi ludźmi, ale z drugiej strony już dawno nasze relacje się skomplikowały do tego stopnia, że żaden cud by tego nie naprawił.
Ciekawe, jakby mi wtedy ktoś powiedział, ze za trzy lata będę kochać kogoś innego i czekać na nie-jego dziecko - co bym zrobiła?